sobota, 28 kwietnia 2012

Porozmawiajmy o grach #1: Wiedźmin 2: Zabójcy Królów - Edycja Rozszerzona


Komputerowy Wiedźmin jaki jest, każdy widzi. Pomijając patetyczne tony iż jest to wspaniała, Polska gra - kurde, naprawdę zajebiście mi się pocinało w pierwsza część przygód Geralta, które poznałem dopiero gdy The Witcher pojawił się w Edycji Rozszerzonej. Tako też, dokładnie rok temu, wyczekiwałem Zabójców Królów, z którymi zmierzyć się dane było w drugiej części komputerowej adaptacji Wiedźmina. Cóż, kilka dni temu wyszła Edycja Rozszerzona...

Dlaczego o tym piszę? Otóż, grę Wiedźmin 2: Zabójcy Królów kupiłem w dniu premiery i... nie, nie powiem że się srodze zawiodłem na tej grze, bo tak czy inaczej był to naprawdę kawał dobrego RPG. Byłem za to totalnie rozczarowany, zniesmaczony i zły, że ktoś za 80 złociszy wcisnął mi bubla, który był chyba wczesną betą (a nawet jeśli nie - nie była to na pewno wersja masterowa, która powinna iść do tłoczni). Błędy, niedoróbki, babole... że o tragicznych poziomach trudności nie wspomnę - było albo za łatwo, albo za trudno, stanów pośrednich nie przewidziano. Gra była strasznie niedopracowana, o czym świadczyły wydawane coraz to nowsze patche, co oczywiście spotykało się z zadowoleniem graczy - ja jednak byłem zły, że zamiast posiedzieć dłużej nad grą, wydano ją zabugowaną, którą naprawiano dopiero "po fakcie". Tym sposobem, mając daleko w (_|_) drugiego Wiedźmina, sprzedałem go gdy tylko nadarzyła się stosowna okazja.
Wiecie, jako że jestem kolekcjonerem (czemu poświęcę inny wpis), nie sprzedaję żadnej gry którą nabyłem, tym bardziej gdy ją ukończę. Czemu jednak pozbyłem się Zabójców Królów? Bo zawsze, zawsze jak spojrzałem na pudełko z grą, widziałem tego zasranego smoka z samej końcówki gry, z którym męczyłem się około tygodnia. I pokonać udało mi się go tylko dlatego, że nie załączył się mu skrypt ataku...
Mógłbym jeszcze wspomnieć o tym, że brakowało w grze sensownego outra, ostatni akt był skopany totalnie przez brak zadań do wykonania... Ale kurde, było - minęło.

Oczywiście, nie uważam, że gra była całkiem denna - klimat i całość rozgrywki była na naprawdę wysokim poziomie, jednak zepsute było to właśnie poprzez większe i mniejsze błędy techniczne, które okropnie mnie wkurzyły. Dodatkowo, było też kilka nieścisłości względem pierwszej części gry, ale zabijcie - już nie pamiętam jakie.

Z perspektywy czasu, oglądając ostatnio gameplay z Edycji Rozszerzonej, zauważyłem, że albo to ja grałem sposobem "na Rambo" i dlatego mam tak złe odczucia odnośnie tej gry, albo po prostu twórcy zbalansowali po prostu poziomy trudności i w końcu da się grać tak, że gra jest wyzwaniem, ale nie frustrującym.

Dlatego też, co już postanowiłem sobie wcześniej - jako że Wiedźmin 2: Zabójcy Królów wyszedł w końcu z okresu wersji beta (czyli: doczekał się Edycji Rozszerzonej), mam zamiar ponownie go zakupić i mam ogromną nadzieję, że panowie z CDPR postarali się i te 10GB aktualizacji Edycji Rozszerzonej naprawdę zatrze moje złe wrażenie o podstawowym wydaniu drugiej przygody Geralta. Teraz ino, czekać muszę na napływ jakiejś gotówki, by razem z Wiedźminem złapać Królobójców...

Bywajcie moi mili i do przeczytania następnym razem :)

2 komentarze:

  1. Rany, mi się raczej dobrze grało w drugiego Wieśka... może to kwestia poziomu trudności? Ja zawsze wybieram najłatwiejszy, gdyż dla mnie w grze najważniejsza jest fabuła ^^" Bugi owszem, były, ale jakoś specjalnie nie wierciły oczu... Zresztą, wizualnie Wiedźmin 2 nadrabiał JAKIEKOLWIEK usterki, jeśli takowe posiadał :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strona wizualna to z jednej strony plus W2, bo faktycznie - przepięknie jest, a z drugiej minus, gdyż nie jest mroczno i ponuro - a to właśnie pasuje do świata wykreowanego przez Sapkowskiego.

      Usuń