Komputerowy Wiedźmin jaki jest, każdy widzi. Pomijając
patetyczne tony iż jest to wspaniała, Polska gra - kurde, naprawdę zajebiście
mi się pocinało w pierwsza część przygód Geralta, które poznałem dopiero gdy
The Witcher pojawił się w Edycji Rozszerzonej. Tako też, dokładnie rok temu,
wyczekiwałem Zabójców Królów, z którymi zmierzyć się dane było w drugiej części
komputerowej adaptacji Wiedźmina. Cóż, kilka dni temu wyszła Edycja
Rozszerzona...
Dlaczego o tym piszę? Otóż, grę Wiedźmin 2: Zabójcy Królów kupiłem w dniu
premiery i... nie, nie powiem że się srodze zawiodłem na tej grze, bo tak czy
inaczej był to naprawdę kawał dobrego RPG. Byłem za to totalnie rozczarowany,
zniesmaczony i zły, że ktoś za 80 złociszy wcisnął mi bubla, który był chyba
wczesną betą (a nawet jeśli nie - nie była to na pewno wersja masterowa, która
powinna iść do tłoczni). Błędy, niedoróbki, babole... że o tragicznych
poziomach trudności nie wspomnę - było albo za łatwo, albo za trudno, stanów
pośrednich nie przewidziano. Gra była strasznie niedopracowana, o czym
świadczyły wydawane coraz to nowsze patche, co oczywiście spotykało się z
zadowoleniem graczy - ja jednak byłem zły, że zamiast posiedzieć dłużej nad
grą, wydano ją zabugowaną, którą naprawiano dopiero "po fakcie". Tym
sposobem, mając daleko w (_|_) drugiego Wiedźmina, sprzedałem go gdy tylko
nadarzyła się stosowna okazja.
Wiecie, jako że jestem kolekcjonerem (czemu poświęcę inny wpis), nie sprzedaję
żadnej gry którą nabyłem, tym bardziej gdy ją ukończę. Czemu jednak pozbyłem
się Zabójców Królów? Bo zawsze, zawsze jak spojrzałem na pudełko z grą,
widziałem tego zasranego smoka z samej końcówki gry, z którym męczyłem się
około tygodnia. I pokonać udało mi się go tylko dlatego, że nie załączył się mu
skrypt ataku...
Mógłbym jeszcze wspomnieć o tym, że brakowało w grze sensownego outra, ostatni
akt był skopany totalnie przez brak zadań do wykonania... Ale kurde, było -
minęło.
Oczywiście, nie uważam, że gra była całkiem denna - klimat i całość rozgrywki
była na naprawdę wysokim poziomie, jednak zepsute było to właśnie poprzez
większe i mniejsze błędy techniczne, które okropnie mnie wkurzyły. Dodatkowo,
było też kilka nieścisłości względem pierwszej części gry, ale zabijcie - już
nie pamiętam jakie.
Z perspektywy czasu, oglądając ostatnio gameplay z Edycji Rozszerzonej,
zauważyłem, że albo to ja grałem sposobem "na Rambo" i dlatego mam
tak złe odczucia odnośnie tej gry, albo po prostu twórcy zbalansowali po prostu
poziomy trudności i w końcu da się grać tak, że gra jest wyzwaniem, ale nie
frustrującym.
Dlatego też, co już postanowiłem sobie wcześniej - jako że Wiedźmin 2: Zabójcy
Królów wyszedł w końcu z okresu wersji beta (czyli: doczekał się Edycji
Rozszerzonej), mam zamiar ponownie go zakupić i mam ogromną nadzieję, że
panowie z CDPR postarali się i te 10GB aktualizacji Edycji Rozszerzonej
naprawdę zatrze moje złe wrażenie o podstawowym wydaniu drugiej przygody Geralta.
Teraz ino, czekać muszę na napływ jakiejś gotówki, by razem z Wiedźminem złapać
Królobójców...
Bywajcie moi mili i do przeczytania następnym razem :)
Rany, mi się raczej dobrze grało w drugiego Wieśka... może to kwestia poziomu trudności? Ja zawsze wybieram najłatwiejszy, gdyż dla mnie w grze najważniejsza jest fabuła ^^" Bugi owszem, były, ale jakoś specjalnie nie wierciły oczu... Zresztą, wizualnie Wiedźmin 2 nadrabiał JAKIEKOLWIEK usterki, jeśli takowe posiadał :3
OdpowiedzUsuńStrona wizualna to z jednej strony plus W2, bo faktycznie - przepięknie jest, a z drugiej minus, gdyż nie jest mroczno i ponuro - a to właśnie pasuje do świata wykreowanego przez Sapkowskiego.
Usuń