piątek, 27 kwietnia 2012

Poza grami jest życie #1: Sentymentalność według Dexa


Sentymentalność. Wada czy zaleta? Czy przywiązanie do jakiegoś przedmiotu z powodu sentymentu oznacza, że jesteśmy materialistami? Czy jest to wada czy może zaleta? Jakie są jej granice? Te i kilka innych pytań stawiam sobie od kilku tygodni, a nasiliły sie one jeszcze bardziej wraz z założeniem tego bloga.  Dlaczego? Odpowiedź wyjawiam poniżej...

Swego czasu, dawno, dawno temu (będzie ze trzy tygodnie) podczas rozmowy z pewną znajomą, (nazwijmy ją Anastazją) weszliśmy na temat tego, jak bardzo moglibyśmy poświęcić coś na rzecz ukochanej osoby. Może jaśniej: padło pytanie, czy byłbym gotów sprzedać moje PSP, na które zbierałem długo i mozolnie, ale też w pocie czoła i zmęczeniu mięśni (roznoszenie ulotek nie jest takie hop-siup, jakby się wydawało), by kupić prezent swojej ukochanej. I to pytanie lekko mnie zagięło, gdyż choćbym nie wiem jakimi argumentami operował, odpowiedź była tylko jedna - "chyba Cię pojebało" (oczywiście w wersji grzeczniejszej). Tak, wiem, teraz posypią się komcie żem materialista, że samolub i takie tam obelgi...

Owa Anastazja za to stwierdziła, że ona bez żadnych zahamowań poświęciła by się i sprzedała swoją kolekcję książek Stephena Kinga, (którego jest fanką), byleby tylko zyskać fundusze na zakup upominku dla ukochanego... Czyli jest ona tą dobrą osobą, wzorem do naśladowania? Cóż, w tym miejscu bym się kłócił.

Oba poglądy są na pierwszy rzut oka proste i klarowne: jam jest złem i mrokiem świata tegoż, a ona wybawicielką i zbiorem cnót wszelakich. Jednak co będzie, jak zajrzymy głębiej? Spójrzmy na to po kolei:
1. Fakt, wiem że w moim przypadku mogę być uznany za materialistę, ale... Cholibka, ja w końcu na to PSP zbierałem, pracowałem, odmawiałem sobie wielu rzeczy by je zdobyć - jest dla mnie symbolem, że "jak chcę, to potrafię". Gdy spojrzę na nie, wezmę do ręki - przypomnę sobie jak dużo wysiłku kosztowało mnie to właśnie małe urządzenie.
2. A prezent dla partnerki? Zaiste, nie stać mnie - trudno, na daną chwilę nie dostanie ona prezentu czy też upominku. Poza tym, czy taki prezent jest ważny? Czy ona jest, uwaga, materialistką(!), że musi dostać prezent? Nie wydaje mi się... Ogółem, uważam że prezenty nie są ważne gdy jest się w związku...Oczywiście nie mówię, że macie od razu o nich zapomnieć - chodzi mi o to, że nie pełnią najważniejszej roli - jeśli Cię w danej chwili nie stać, a wybranka ma urodziny czy coś w tym stylu, zrób po prostu coś takiego, co będzie wspanialsze od najdroższej wycieczki na Karaiby (nie, nie mówię, że od razu ma to dziecko być).
3. Przechodząc w końcu do tego, co mówiła Anastazja - kurde, dla mnie to jest dopiero dowód na bycie materialistą - przecież są inne sposoby, by zadowolić faceta (ej, bez podśmiechiwania się!), nie musi to od razu być jakiś prezent. Bez urazy, ale dla mnie lekko trąca to właśnie materializmem - tak, wiem że Anastazja chciałaby jak najlepiej i jest to forma wyznania, że jej najdroższy jest ponad wszystkim - ale kurczę, ja gdybym był jej facetem, nie potrafiłbym zaakceptować tego, że sprzedała swoją ulubioną serię książek po to, by kupić mi Mass Effect 13: Intro. Nie potrafiłbym czuć satysfakcji z dostanego prezentu gdybym wiedział, że moja ukochana poświęciła swoją kolekcję na rzecz owego prezentu.

Możliwe jest, że to jednak ze mną jest coś nie tak - gdy spojrzę na półeczkę z grami, widzę długi czas mojego życia, widzę, jak bardzo od czasu kupna pierwszej gry z tej półeczki się zmieniłem. Gdy spojrzę na kolekcję CD-Action przypominam sobie wiele momentów i upadków mojego życia... Kurczę, to wszystko to ja, to moje wspomnienia, dlatego będę je pielęgnował i nie oddam ich!

Oczywiście, nie myślcie że najeżdżam na to, jakim podejściem wykazała się Anastazja - cenię sobie jej poświęcenie dla drugiej osoby, aczkolwiek nie musze się z nim zgadzać :) .

Została jeszcze jedna kwestia, którą poruszyłem we wstępie... Chodzi mi o to, że jestem człowiekiem sentymentalnym, czego dałem przykład kilka linijek wyżej. Dlatego też, przywiązany jestem do większości moich tworów, jak np.: świat w Minecrafcie (ponad 200 godzin grania w jednym świecie) lub teksty. A to właśnie o moją twórczość pisarską się rozchodzi.

Jest to nowy blog, "nowy początek", więc zastanawia mnie, czy przenieść tutaj moje stare recenzje? Oczywiście, jako dodatek a nie jako główne teksty. Zwykłe zapychacze w dniach posuchy, filery. Czy może nie oglądać się wstecz i zabrać się za tworzenie całkiem nowych tekstów? Hm? No co tak patrzycie, jakbyście myślącego Dexa nie widzieli - to jest pytanie do was. Co wy chcecie? Mam nadzieję, że odpowiecie mi w komentarzu :) .

A teraz, jako że zaczyna się weekend majowy - miłego wypoczynku :). Bywajcie.

10 komentarzy:

  1. Myślę, Dexu, że my baby mamy w sobie więcej sentymentalistki(o ile istnieje takie słowo. Słownik mi nie podkreśla, więc zakładam, że istnieje) , niż materialistki :) Tak więc bardziej ucieszymy się z samej pamięci, np. o rocznicy, urodzinach itp. niż z czegoś, co, aby kupić, musieliście rozedrzeć swoje serce.
    Też nie wyobrażałabym sobie sprzedaży swej kolekcji Death Note'a (o zgrozo!), więc w tym argumencie stoję po Twojej stronie (choć też za materialistkę się nie uważam).
    Myślę, że stare recenzje mógłbyś gdzieś zalinkować na blogu, ale... za filerami nigdy nie przepadałam ;)

    Wybacz wylewność~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to że i ja nie sprzedałbym nic z tematyki gameingowej co posiadam, nie oznacza że też materialistą jestem :P

      Hm... chyba jednak w ogóle pominę stare recenzje - żal ino, że są one na takim a nie innym blogu :P

      Usuń
  2. Mhm, wydaje mi się, że sentyment niekoniecznie musi być powiązany z rzeczami drogimi :P .
    U mnie na strychu siedzą sobie w worku maskotki(Sapcio, Munio, Chines, Baksio, Żabok, Prosiaczek) i za żadne skarby ich nie oddam, gdyż są one niemal całym moim dzieciństwem.
    PSP lub książki mógłbym sprzedać, bo skoro nie stać mnie na to, aby kupić komuś prezent, to znaczy, że nie stać mnie na chleb w przyszłym miesiącu.

    A jak komuś było by po prostu miło jakbym sprzedał PSP/książkę, to obie strony muszą się zastanowić, czy radość jednej zrekompensuje smutek drugiej

    PS. Chyba nie ma sensu wlec za sobą worka z recenzjami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem że sentymentalizm nie musi być powiązany z rzeczami drogimi - czego dowodem obrazek, który narysowała dla mnie koleżanka :)

      A co do recenzji... chyba (podkreślam: chyba) masz rację :)

      Usuń
    2. rofl nie ma życia poza grami - to cholerstwo nakazuje mi się zalogować ,a tegoż nie zrobię dlatego wam pierdoły ( Sapcio i Paskuda ) zostawiam domyślenie się tego kto to napisał !

      Usuń
  3. Szkoda że nie zrozumiałeś sedna naszej rozmowy ;) ale to normalne całkiem ;)

    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozmowa miała na celu pokazanie, że gdyby była taka potrzeba, bez wahania pozbyłabym się rzeczy materialnej :) nie chodzi tu o "kupowanie" kogoś i jego uczuć lub wyrażanie uczuć przez rzeczy materialne, trzeba umieć znaleźć ten subtelny szczegół ;) a co do tego całego "PSP" to chodziło o to, że mając uzbierane pieniądze na to coś :P byłbyś w stanie poczekać jeszcze trochę i przeznaczyć część środków na prezent dla ukochanej/ukochanego :x gdyby akurat była okazja ;) więc chyba się nie zrozumieliśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe że się nie zrozumieliśmy :P Lecz mogłąś wytłumaczyć to podczas rozmowy, a nie dopiero tutaj, po fakcie popełnienia tekstu o tym :) .
      Ale dlatego nie użyłem twego imienia - by nie było, że są to dokładnie Twoje poglądy :P

      Usuń
    2. Owszem, ale akurat nie trudno mi sie było domyślić wiesz?:D a czemu nie tu? nie ma sie czego wstydzic ;)

      Usuń
  5. "...to chodziło o to czy*..."
    Wybaczcie piszę tu pierwszy raz i trochę jestem nieogarnięta ;)

    OdpowiedzUsuń