Zasiadając do trzeciej (a właściwie to czwartej, lecz
chronologicznie - pierwszej) części Seriousa Sama, obawiałem się że to nie
będzie już to samo. Celownik w karabinie, niczym w jakiejś części CoD'a?
Rękawica ze świetlną lancą, niczym w rodzimym Bulletstormie? Trailery
przedstawiające te bronie całkowicie mnie zasmuciły. "To już nie ten sam
Sam" - twierdziłem.
Bądźmy poważni
Czy miałem rację? Na szczęście nie - co zostało mi uświadomione przez falę
bezgłowych kamikaze biegnąca wprost na mnie zza najbliższego wzniesienia.
Poważny Sam powrócił i znowu pokazuje, jak powinni wyglądać i walczyć prawdziwi
i twardzi bohaterowie.
O tym, jak powaga zabija
Fabuła (tak, jest fabuła!) chronologicznie opowiada o początkach krucjaty samotnego Sama na armię Mentala, który to najechał naszą spokojną planetę. Dowiem się dlaczego Sam cofnął się w czasie i czym oraz jak bardzo rozgniewał go jego główny wróg. Standardowo, Sam sypie swoimi poważnymi tekstami, a gra jest pełna specyficznego humoru sytuacyjnego, który mi się naprawdę spodobał.
Fabuła (tak, jest fabuła!) chronologicznie opowiada o początkach krucjaty samotnego Sama na armię Mentala, który to najechał naszą spokojną planetę. Dowiem się dlaczego Sam cofnął się w czasie i czym oraz jak bardzo rozgniewał go jego główny wróg. Standardowo, Sam sypie swoimi poważnymi tekstami, a gra jest pełna specyficznego humoru sytuacyjnego, który mi się naprawdę spodobał.
Niezbyt poważne zmiany
A jak z samą rozgrywką? Czy wiele się zmieniło? Może i niezbyt wiele, ale kilka znaczących zmian jest - na szczęście, na lepsze. Nim jednak do owych zmian przejdę, zacznę od tego, co spowodowało ból mojego serduszka. Mianowicie, kilka pierwszych poziomów jest niezbyt przepełniona przeciwnikami - jest ich mało, co naprawdę mnie lekko nużyło. Zdarzały sie też sytuacje odwrotne - wrogowie silny siłą lub silni ilością atakowali mnie, a ja miałem jedynie najsłabsze bronie, co zmuszało mnie do znalezienia spokojnego kąta i eliminowania wrogów z bezpiecznego miejsca.
W dalszej części gry jednak balans został przywrócony, poprzez oddanie w moje ręce potężnych giwer oraz zalania mnie ogromnymi falami przeciwników. Jest to właśnie to, co tak nas cieszyło w poprzednich odsłonach - tabuny wrogów pchających się pod naszą lufę. Czy może istnieć jakiś piękniejszy widok?
Wśród zmian warto odnotować walkę wręcz - Sam może podbiec do niektórych wrogów i zabić ich używając specjalnego finishera: małe pająki z Antares rozdeptuje, Gnaarom wyrywa oczy lub urywa łby szkieletom kleeru. Nasz protagonista potrafi teraz również biegać, jak i zmieniać magazynek w karabinie maszynowym lub strzelbie automatycznej.
A jak z samą rozgrywką? Czy wiele się zmieniło? Może i niezbyt wiele, ale kilka znaczących zmian jest - na szczęście, na lepsze. Nim jednak do owych zmian przejdę, zacznę od tego, co spowodowało ból mojego serduszka. Mianowicie, kilka pierwszych poziomów jest niezbyt przepełniona przeciwnikami - jest ich mało, co naprawdę mnie lekko nużyło. Zdarzały sie też sytuacje odwrotne - wrogowie silny siłą lub silni ilością atakowali mnie, a ja miałem jedynie najsłabsze bronie, co zmuszało mnie do znalezienia spokojnego kąta i eliminowania wrogów z bezpiecznego miejsca.
W dalszej części gry jednak balans został przywrócony, poprzez oddanie w moje ręce potężnych giwer oraz zalania mnie ogromnymi falami przeciwników. Jest to właśnie to, co tak nas cieszyło w poprzednich odsłonach - tabuny wrogów pchających się pod naszą lufę. Czy może istnieć jakiś piękniejszy widok?
Wśród zmian warto odnotować walkę wręcz - Sam może podbiec do niektórych wrogów i zabić ich używając specjalnego finishera: małe pająki z Antares rozdeptuje, Gnaarom wyrywa oczy lub urywa łby szkieletom kleeru. Nasz protagonista potrafi teraz również biegać, jak i zmieniać magazynek w karabinie maszynowym lub strzelbie automatycznej.
Poważne obrażenia
Skoro już dwa akapity zakończyłem wspominając o broniach, tak więc wypada w końcu poświecić im więcej miejsca. Tym sposobem, prócz znanych nam z wcześniejszych odsłon broni takich jak minigun, działko laserowe, dwururka, strzelba lub też wyrzutnia rakiet, do naszych rąk trafiają również mordercze narzędzia takie jak strzelba automatyczna, ładunki wybuchowe C4, rękawica z łańcuchem świetlnym czy też jeden z moich ulubieńców - młot, którym możemy kręcić młynki powalając wrogów.
Niestety, sama zbrojownia ma też swoje wady: C4 przydaje się tylko gdy gra nakazuje ich użycia, rękawicy użyłem tylko by sprawdzić jak działa, a działko laserowe... no, do tego to w ogóle amunicji znaleźć nie można. Brakuje mi też paczek amunicji do wszystkich broni - są tylko pojedyncze do każdego narzędzia zniszczenia osobno.
Skoro już dwa akapity zakończyłem wspominając o broniach, tak więc wypada w końcu poświecić im więcej miejsca. Tym sposobem, prócz znanych nam z wcześniejszych odsłon broni takich jak minigun, działko laserowe, dwururka, strzelba lub też wyrzutnia rakiet, do naszych rąk trafiają również mordercze narzędzia takie jak strzelba automatyczna, ładunki wybuchowe C4, rękawica z łańcuchem świetlnym czy też jeden z moich ulubieńców - młot, którym możemy kręcić młynki powalając wrogów.
Niestety, sama zbrojownia ma też swoje wady: C4 przydaje się tylko gdy gra nakazuje ich użycia, rękawicy użyłem tylko by sprawdzić jak działa, a działko laserowe... no, do tego to w ogóle amunicji znaleźć nie można. Brakuje mi też paczek amunicji do wszystkich broni - są tylko pojedyncze do każdego narzędzia zniszczenia osobno.
Poważnie, brzydal z ciebie...
Mamy bronie, ale do czego celujemy? Na naszej drodze staja nie tylko starzy, dobrzy znajomi po lekkim liftingu, ale natrafimy tez na zupełnie nowe, nie widziane wcześniej poczwary jak np. wielkie, czerwone grubasy z rakietnicami czy też ogromne i potężne bestie, (boss znany z DLC do SSHD:TSE), które możemy rozwalić jedynie za pomocą ładunków wybuchowych. Są też pająki, skaczące "cosie" wyglądające jak małpy i wiele, wiele więcej.
Serious Sam 3 oferuje kilka poziomów trudności, gdzie "normalny" jest już naprawdę wyzwaniem. Użytecznym zabiegiem jest podświetlenie wszystkich elementów które możemy użyć: nowe bronie, amunicja, pancerz i apteczki.
Mamy bronie, ale do czego celujemy? Na naszej drodze staja nie tylko starzy, dobrzy znajomi po lekkim liftingu, ale natrafimy tez na zupełnie nowe, nie widziane wcześniej poczwary jak np. wielkie, czerwone grubasy z rakietnicami czy też ogromne i potężne bestie, (boss znany z DLC do SSHD:TSE), które możemy rozwalić jedynie za pomocą ładunków wybuchowych. Są też pająki, skaczące "cosie" wyglądające jak małpy i wiele, wiele więcej.
Serious Sam 3 oferuje kilka poziomów trudności, gdzie "normalny" jest już naprawdę wyzwaniem. Użytecznym zabiegiem jest podświetlenie wszystkich elementów które możemy użyć: nowe bronie, amunicja, pancerz i apteczki.
Graficzna powaga
Nowe przygody poważnego Sama wyglądają naprawdę ładnie, a ustawienia graficzne łatwo jest dostosować do naszego komputera - aż jestem zdziwiony, że inni producenci nie wykorzystują tego rozwiązania, gdzie ustawiamy tylko poziom obciążenia trzech podzespołów komputera.
Muzyka nie różni się od tego, do czego przyzwyczajeni zostaliśmy w poprzednich częściach - w chwilach szperania po poziomach za ukrytymi sekretami jest spokojna, by rozkręcić dynamicznie gdy tylko na horyzoncie pojawi się jakiś niemilec dybiący na nasze życie.
Nowe przygody poważnego Sama wyglądają naprawdę ładnie, a ustawienia graficzne łatwo jest dostosować do naszego komputera - aż jestem zdziwiony, że inni producenci nie wykorzystują tego rozwiązania, gdzie ustawiamy tylko poziom obciążenia trzech podzespołów komputera.
Muzyka nie różni się od tego, do czego przyzwyczajeni zostaliśmy w poprzednich częściach - w chwilach szperania po poziomach za ukrytymi sekretami jest spokojna, by rozkręcić dynamicznie gdy tylko na horyzoncie pojawi się jakiś niemilec dybiący na nasze życie.
Tylu poważnych graczy...
Mówiąc o przygodach Sama nie można zapomnieć o multi, które nie różni się od tego co znamy: mamy rywalizację w postaci trybu łowcy, deathmatch (oraz ich odmiany drużynowe), ale też nie zabrakło mojej ulubionej kooperacji - tryb przetrwania, kampania w co-opie lub też coin-op. Każdy fan multiplayera z poprzednich części znajdzie coś dla siebie.
Poważnie, polecam!
Nowe przygody Sama są godne miana kontynuacji serii. twórcy poważnie podeszli do nowych przygód najwspanialszego bohatera w dziejach ziemi, rozbudowując ją o przydatne elementy, lecz nieobeszło się bez niedopatrzeń. Nie wpływa to jednak na odbiór gry, która jest naprawdę, bardzo miodna. Polecam wam jak najbardziej, a jeśli jesteście starymi fanami Sama - bierzcie w ciemno. Sam powrócił i ma się świetnie.
Nowe przygody Sama są godne miana kontynuacji serii. twórcy poważnie podeszli do nowych przygód najwspanialszego bohatera w dziejach ziemi, rozbudowując ją o przydatne elementy, lecz nieobeszło się bez niedopatrzeń. Nie wpływa to jednak na odbiór gry, która jest naprawdę, bardzo miodna. Polecam wam jak najbardziej, a jeśli jesteście starymi fanami Sama - bierzcie w ciemno. Sam powrócił i ma się świetnie.
Ocena: +9/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz