poniedziałek, 3 września 2012

Poza grami jest życie #2: Jestę graczę!

Jako iż wakacje większość z nas ma już za sobą (do szkoły gimbusy!), takoż czas na małą refleksję. Przez ten błogi okres czasu, gdy słoneczko przygrzewa w ciągu roku najmocniej, Dexowy po kar kolejny dobiera sobie do głowy to, że będąc graczem, marnuje swoje życie. Ani to kobity nima, ni znajomych czy przyjaciół. A i nawet psa nie ma...

Wraz z wakacyjną, nazwijmy to, utrata osobowości, odechciewa mi się grac w cokolwiek. Jasne, co innego granie w singlu gdy nie masz się do kogo odezwać, a co innego komentować sytuację grając w co-opie ze znajomym i wspólnie mordować kolejne zastępy wrogów, jakimi usłana jest planeta Pandora. Fajnie oczywiście, że stan owy mija, lecz pozostaje nadal pytanie...

Czy grając, nie zmarnuję sobie życia? Czy nie przegapię kobiety mojego życia? Czy nie zatracę przyjaźni na dobre i na złe?

Dobra, były to trzy pytania. Trzy jakże krótkie, ale kryjące za sobą odpowiedzi o objętości... no, sporej objętości. Zapewne oczekujecie, że przeanaluje... przeanalizuje każdą z nich? A guzik! Powiem prosto z mostu, jak ja to widzę i jak sam sie ustosunkowuję do owego zagadnienia.

Otóż, z jednej strony mam znajomych, którzy okej, lubią z nami spędzać czas, świetnie się bawią w naszym towarzystwie itp., itd. Ale mimo to uważają nas za totalnego nerda, nolifea zatraconego w wirtualnym świecie gier komputerowych, który jest albo zabawką dla dzieci, albo narzędziem kreującym psychopatów i morderców (a co ja poradzę że łubie wyrywać kręgosłupy?). I co w takiej sytuacji powinien zrobić przykładowy Jan Kowalski, nick magnes_na_laski_1999, który lubi grać? No, pewnie by zrezygnował z grania, znalazł sobie poważniejsze i bardziej stabilne psychicznie hobby (zbieranie znaczków) i znalazł by multum znajomych, którzy nie krzywdziliby go złymi określeniami. Fakt, mógłby dostać przydomek "nudny", "nijaki", ale przynajmniej byłby normalny.

Ale... czy nie jest to trochę głupie? Tak tez właśnie zdałem sobie z tego sprawę - otóż, dlaczego mam zabiegać o akceptację osób, które nie tolerują mnie takiego jakim jestem? Głupi, szalony, optymista z nieograniczonym poczuciem humoru lubiący grać w gry. Zamiast samemu dostosować się do ludzi, znaleźć ludzi którzy będą mieli tak samo zryta banię jak my sami. Czas przestać przejmować sie ograniczonym poglądem dużej części (nawet młodych) ludzi. Zrezygnowanie z czegoś co jest Twoją częścią dla innych ludzi, jest zatraceniem swojej własnej osobowości - a tego nie chcemy, czyż nie? :)
Dlatego właśnie nastał ten czas. Czas, by wyjść z cienia i pokazać ludziom prawdę. Pokażmy, że żyjemy. Pokażmy, że istniejemy. Pokażmy, że jesteśmy kolejnym stopniem ewolucji człowieka - jesteśmy graczami!

Viva la Robolution!



PS: tekst troszeczkę przekoloryzowałem - nie obrażać się, jeśli ktoś do serducha sobie go weźmie :P

1 komentarz: