poniedziałek, 5 listopada 2012

Dex wspomina #2: Minecraft

Jest to dopiero drugi wpis z kategorii "Dex wspomina", a ja zamiast pisać o grach starszych, wspominam ledwo roczną grę (pomijam wszystkie alfy i bety). Dlaczego Minecraft? Bo nie potrafię napisać jego recenzji. Bo to osobista  historia każdego gracza. Bo nie zaczyna się zdania od "bo".

Po raz pierwszy Minecrafta odpaliłem gdy nie miałem chwilowo Internetu - chciałem sie po prostu przekonać, co takiego niezwykłego jest w tej grze. Zainstalowałem, odpaliłem i... wsiąkłem. Pierwsze chwile dnia, zapoznanie się z zasadami świata. Pierwsza noc, pierwsze potwory, pierwszy Creeper, pierwszy zgon. Minecraft nie patyczkował się ze mną. A że nie miałem dostępu do Internetu, nie miąłem wglądu to poradników - pozostawały mi tylko przepisy i receptury na różnego rodzaju przedmioty.

Jednak to wystarczyło, bym zagłębił sie w grze. Bym nie tylko odkrywał, ale przede wszystkim tworzył i wyznaczał sobie kolejne cele. Początki oczywiście nie były łatwe. Zbudowanie pierwszego domu z bruku, w którym przesiadywałem noce, bojąc się wszystkich odgłosów na zewnątrz. Wkrótce odkryłem, jak zrobić drzwi i szkło - noce nie były już tak nudne, bo mogłem pooglądać świat po zmroku. A gdy po kilku dniach (realnych) odkryłem że można stworzyć łóżko w którym można spać - radość ma ogromna, nie do opisania :) .

Z czasem powstawały kolejne budowle - ogromna kopalnia sięgająca samego dna świata, pomost pomiędzy wyspami, ogromny statek piracki, hotel w środku góry, linie kolejowe, Świątynia Klauna Buggy'ego czy też ogromne 9 wież, postawionych w centrum świata (i rozbudowa głównej, gdy podniesiono poziom świata) - to był mój własny świat, z którym się zżyłem, moja osobista historia opowiedziana w grze. Moje osobiste, prawdzie emocje.

Ale Minecraft to nie tylko budowanie  - ważnym elementem jest tez eksploracja świata, zwiedzanie jaskiń i poszukiwanie minerałów. Niech pierwszy podniesie rękę ten, kto nigdy nie przestraszył się dźwięku "tssss..." gdy kopał tak cenny diament w ciemnej jaskini. Sugestywne dźwięki budowały klimat świata, przez co emocje wywołane grą były tak prawdziwe, tak autentyczne.

W moim pierwszym świecie spędziłem blisko 300 godzin, które niestety straciłem podczas reinstalacji systemu. Po prawdzie straciłem to co mnie w grze trzymało, lecz nadal nie przerwałem gry - gram nadal, lecz już nie jestem tak bardzo przywiązany do świata, jak do tego pierwszego. Niemniej, Minecraft był wielki, jest wielki i będzie nadal. A mnie nadal będzie bawiła zabawa w nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz