Po raz pierwszy Minecrafta odpaliłem gdy nie miałem chwilowo Internetu - chciałem
sie po prostu przekonać, co takiego niezwykłego jest w tej grze.
Zainstalowałem, odpaliłem i... wsiąkłem. Pierwsze chwile dnia, zapoznanie się z
zasadami świata. Pierwsza noc, pierwsze potwory, pierwszy Creeper, pierwszy
zgon. Minecraft nie patyczkował się ze mną. A że nie miałem dostępu do Internetu,
nie miąłem wglądu to poradników - pozostawały mi tylko przepisy i receptury na różnego
rodzaju przedmioty.Jednak to wystarczyło, bym zagłębił sie w grze. Bym nie tylko odkrywał, ale przede wszystkim tworzył i wyznaczał sobie kolejne cele. Początki oczywiście nie były łatwe. Zbudowanie pierwszego domu z bruku, w którym przesiadywałem noce, bojąc się wszystkich odgłosów na zewnątrz. Wkrótce odkryłem, jak zrobić drzwi i szkło - noce nie były już tak nudne, bo mogłem pooglądać świat po zmroku. A gdy po kilku dniach (realnych) odkryłem że można stworzyć łóżko w którym można spać - radość ma ogromna, nie do opisania :) .
Z czasem powstawały kolejne budowle - ogromna kopalnia sięgająca samego dna
świata, pomost pomiędzy wyspami, ogromny statek piracki, hotel w środku góry,
linie kolejowe, Świątynia Klauna Buggy'ego czy też ogromne 9 wież, postawionych
w centrum świata (i rozbudowa głównej, gdy podniesiono poziom świata) - to był
mój własny świat, z którym się zżyłem, moja osobista historia opowiedziana w
grze. Moje osobiste, prawdzie emocje.Ale Minecraft to nie tylko budowanie - ważnym elementem jest tez eksploracja świata, zwiedzanie jaskiń i poszukiwanie minerałów. Niech pierwszy podniesie rękę ten, kto nigdy nie przestraszył się dźwięku "tssss..." gdy kopał tak cenny diament w ciemnej jaskini. Sugestywne dźwięki budowały klimat świata, przez co emocje wywołane grą były tak prawdziwe, tak autentyczne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz